Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszenie. Pokaż wszystkie posty

18 września 2012

nie utrzymam już chronologii...

Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu. Na tyle dużo, że nie wiem jak za to wszystko się zabrać. Jak to poukładać, jak opisać, jak przedstawić w jakiś ciekawy sposób.

...przed zlotem zapierdalałem jak dziki, żeby zdążyć ze wszystkim. Przyznam, że ucierpiała na tym dokumentacja fotograficzna...

...jak widzicie ostatni normalny i porządny apdejt opiewa na dzień 28 kwietnia. Do imprezy Deluxe Barbeque brakowało wtedy zaledwie 5 dni a ja nie miałem pomalowanych a tym bardziej zamontowanych błotników, założonego wydechu, wyciągniętego auta z garażu, założonych opon, ustawionej geometrii, zrobionego przeglądu i wyregulowanego gaźnika. I pewnie mnóstwa rzeczy o których dziś już nie pamiętam...

...braki w blogu i kolejność wydarzeń jakie następowały po sobie też są ogromne. Postaram się tę przepaść jakoś wypełnić. Na pewno nie utrzymam już chronologii ani bogatej bazy zdjęciowej, ale spróbujmy...

...błotniki wymalowane podkładem epoksydowym, sezonowałem ze dwa dnia. W między czasie, wybrałem się do sklepu z elementami gumowymi, mając przy sobie wszystkie zebrane dotychczas węże gumowe. Zdecydowałem się na markę Fagum-Stomil. Tam dobrałem rozmiarówki typowe dla chłodnicy, nagrzewnicy i podgrzewania kolektora dolotowego. Sporą zagwozdkę miałem z najgrubszym wężem wychodzącym z pompy wody, która znajduje się na tyłach silnika. Powinien mieć on około 28/29mm średnicy i trafiać w metalową tuleje a dalej w lekko podgięty gumowy wąż o średnicy jakiś 30/31mm. Oczywiście w sklepie nie było niczego o interesujących mnie średnicach w dodatku łapiącego tego typu zakręt. Udało mi się jedynie zakupić przewody o fi 28mm i 30mm, mając nadzieję, że czymś połączę to w całość. Na pomysł wpadłem spacerując po OBI. Dział z częściami do centralnego ogrzewania obfitował we wszelkiego typu mufki, złączki i redukcje. Tam właśnie znalazłem mosiężną redukcję z 28mm na 32mm mającą łuk 90st.. To był strzał w dziesiątkę. Nie potrafiłem wymyślić nic innego, ale oryginalny wąż jest raczej nie do dostania. I tak z jednej strony wąż wszedł bez oporów co niestety nie powinno mieć miejsca, dlatego złapany jest dwoma opaskami z drugiej zaś strony, podgrzana lekko guma wsunęła się na posmarowany wazeliną króciec chłodnicy. Całość do dziś spełnia swoje zadanie...

...do podłączenia układu chłodzenia została na sam koniec nagrzewnica, która tak jak można by się spodziewać sprawiła mi sporo problemów. Może gdyby nie moje parszywe dążenie do perfekcji, to poszło by szybciej, ale że jestem jaki jestem, to było pod górkę. Najpierw za grubo położony podkład z puszki dostał swego rodzaju rozstępów. Zeszlifowany do niemal żywego został pokryty podkładem z pistoletu, ale i ten nie pokrył wszystkich nierówności. Szpachlówka załatwiła sprawę, ale przysporzyła mi dodatkowej pracy, która pochłonęła mnóstwo czasu. Tak cennego wtedy czasu. Potem miałem jeszcze problemy z zapodkładowaniem gołej "poliestrówki" ale w efekcie udało mi się wymalować ją na czarny połysk...




...uf, w końcu trafiła na swoje miejsce. Starą, żółtą gąbkę uszczelniającą, którą oryginalnie w fabryce pakowano na styku z przegrodą czołową zastąpiłem samoprzylepną, białą gąbką do uszczelniania okien, kupioną za 2,30zł w sklepie Leroy-Merlin...

...mając już położoną wodę, mogłem przenieść wreszcie zbiorniczek wyrównawczy na swoje docelowe miejsce. Na podobnym patencie działał Szeroki, który był chyba pierwszym właścicielem Burka zrobionego w niemieckim stylu. Nie wiem dokładnie, czy postąpił tak samo, bowiem ja wykorzystałem element starej nagrzewnicy tak aby wszystko wyglądało profi i niemal fabrycznie. Zapewne niektórzy z Was pamiętają, wpis, w którym pytałem, co powstanie z tych dwóch elementów...





...dodałem do nich  dodatkowy wspornik tak, żeby wzmocnić całą konstrukcję. Gotowy element pomalowałem na czarno i przykręciłem w miejscu mocowania puszki filtra powietrza...
 
 






 ...decydując się na wyrzucenie tradycyjnego filtra rozwiązanie było tylko jedno - stożek. Początkowo był to produkt marki K&N, ale był zbyt duży. Wyszukałem więc mniejszy odpowiednik, raczej mniej uznanego producenta - Simota. Dolot do filtra jest stworzony na bazie oryginalnych gumowych rur i jest całkowicie własnego autorstwa. Odpowietrzenie gaźnika załatwia malutki filtr firmy Jacky, stosowany w odmach.






...będąc przy custom'owych przeróbkach, to chciałbym wspomnieć jeszcze o modyfikacji mocowania przednich amortyzatorów, w stylu w jakim mawia to Wujek - "First in Poland" i chyba w tym momencie "First in Europe"...

...to, że śmigam z przodu na gazowo-olejowych amorkach marki Cofap, już pisałem. Zastosowałem je zaraz po kupnie Białasa. Już wtedy nawierciłem nowe otwory pod krótsze odpowiedniki teleskopów, ale popełniłem błąd. Z braku dostępu zrobiłem to po przeciwnych stronach niż fabrycznie, sądząc, że nie będzie to miało żadnego wpływu. Niestety, ale tulejki gumowo-metalowe którymi zakończone są Shock-Absorber'y ustawione w nieco nienaturalnej pozycji miały tendencje do wyrabiania się. Tym razem naprawiłem ten błąd. Dlatego też poprzednie otwory zaspawałem, zaszpachlowałem i zamalowałem, tak że nie ma po nich śladu. Nowe natomiast, ustawiłem nieco wyżej od poprzednich. Górę gniazd w fabrycznych dziurach skręciłem oryginalnymi śrubami dając na nie odpowiednią tulejkę. Całość wykończyłem estetycznymi gumami od Wartburga 1.3...







...tak jak widzicie, gotowe miałem praktycznie wszystko oprócz wydechu, kół, pomalowanych błotników. Właśnie - brakowało kół...

...poszerzane felgi nie były obute w opony a to ze względu na zamknięty zakład Jarka z Majster Garage. Mogłem je poskładać dopiero na dwa dni przed zlotem. Potrzebowałem więc innych kół. Od dawna miałem w planach zrobienie sobie kompletu dojazdowego. Posiadałem 5 sztuk felg od Trabanta z metalowym pierścieniem do kapsli, szerokości 4J na opony dętkowe. Wiele osób mówiło, że nie powinienem zakładać na nie opon bezdętkowych, ale była też grupka fanatyków, którzy w swojej historii uskuteczniali tego typu akcje i nie widzieli w tym problemu. Muszę przyznać, że felgi o ile były proste i dość dobrze zachowane, to mimo wszystko były pordzewiałe. Ojciec widząc ile mam jeszcze pracy zlitował się nade mną oszlifował je, zamalował Cortaninem i zostawił do wyschnięcia. Po jakiejś dobie prażenia się na słońcu pomalowałem je dostępną wśród rożnego typu farb w magazynku, emalią chlorokauczukową na śmieszny wiśniowy kolor. Koła zmontowałem w poniedziałek rano i tego samego dnia Wartburg wyjechał pod wiatę...

...jeszcze wtedy założone miał poprzednie sprężyny od Skody 120. Ale jak tylko auto trafiło ponownie na kobyłki, postanowiłem zająć się i tą sprawą...

...tu cofnijmy się do zimy roku 2011, kiedy to swoim Mercedesem zaliczyłem prawdopodobnie jakąś solidną dziurę i tym samym sprawiłem, że pękła mi końcówka sprężyny. Mechanik podczas wiosennego przeglądu, jakoś na początku kwietnia powiedział, że mam ułamany jej górny zwój, i że wypadałoby poszukać innej - nawet używanej. Tak też zrobiłem. Mając jednak starą i niepotrzebną sztukę zacząłem dokładnie ją oglądać. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że jest niemal identyczna z oryginalnym springiem od Wartburga. Zobaczcie sami...








 ...nawinięte są może nie identycznie ale bardzo w podobnym stylu. Co ważne - dolną część mają wykończoną tak samo jak oryginał, czyli zeszlifowane są zupełnie na płasko. Średnica u góry jest taka sama, na dole, Wartburg ma jakby nieco poszerzone ostatnie dwa czy trzy zwoje, ale ta zmiana na nic nie wpływa. Mercedes'owska jest za to nieco dłuższa ale przecież i tak potrzebne było tu porządne cięcie. Najważniejsza w tym wszystkim jest jednak średnica pręta z którego została nawinięta - oryginał 12mm, zamiennik niczym "Hardcor'owy Koksu" ma aż 14,9mm średnicy. Nie bez znaczenia jest również możliwość zakupienia nowych sztuk...

...nie myślałem nad tym długo i już wtedy zamówiłem nowiutkie springi holenderskiej firmy Jamex typ 376810 do Mercedesa W124 - 2.5D  Komplet kosztował mnie  200,00zł co uważam za kwotę do zaakceptowania...




...teraz pozostało przyciąć je na odpowiedni rozmiar. Nie zrobiłem tego w sposób docelowy a to dlatego, że wolałem ostatecznie dopasować je mając gotowe poszerzane koło...

...kolejnym wyzwaniem okazał się wydech. Do końca etapu odbudowy auta nie ogarnąłem tematu przeróbki pierwszego tłumika. Dlatego nie było innego wyjścia, jak tylko złożyć go na seryjnych podzespołach...

...tu też zaczęły się schody. W wyniku mojego nieumiejętnego demontażu fabrycznego wydechu skróciłem sobie prosty i najdłuższy odcinek rury a także wyciąłem rurę wygiętą w łuk, która wieńczyła cały układ...

...nie było na co czekać, trzeba było działać. Zrobiliśmy z ojcem szablon kolanka jakie musimy kupić, ewentualnie pod jakim kątem powinniśmy zlecić jego gięcie. Wyliczyłem ilość potrzebnych metalowych obejm i długość prostego odcinka rury fi 45mm. Wszystko było zanotowane, ale problem w tym, że był weekend a i następne pierwsze wolne dni maja, dziurawiły i wytracały impet prac. Dlatego nie mogliśmy pozwolić sobie na pomyłki ani na przestoje. Mając wolny czas, oszlifowałem najdokładniej jak potrafiłem komorę rozprężną i trysnąłem ją lakierem temperaturowym DenBraven na czarny mat. Tak samo z resztą jak tłumik środkowy...

...w poniedziałek "dokonaliśmy zakupu odpowiedniego" w hurtowni WOJT-MAR-ASMET na ulicy Polnej 5. Dostaliśmy wszystko czego było nam trzeba, w cenach nawet lepszych niż na Allegro, co często jest trudne do przebicia...

...jeszcze tego samego dnia uczyłem się spawać rury wydechowe. Lekcja bardzo ciekawa i nie chwaląc się chyba wyszło mi to nie najgorzej. Cały gotowy wydech został wymalowany na czarny połysk, bo tylko taka farba odporna na temperaturę mi już pozostała. Wygrzany na słońcu wydech zamontowaliśmy jeszcze 30 kwietnia...

...nie wiem czy była to noc przełomowa, rozpoczynająca majowy miesiąc, ale pamiętam, że któregoś wieczoru nie wiedząc co można by jeszcze zrobić przy aucie zrywałem po ciemku, przy lampce warsztatowej nalepki z szyb, pozostawiając tylko te "potrzebne". Było to znamienne w pewnym sensie. Oznaczało bowiem, że koniec zbliża się wielkimi krokami. Szkoda jedynie, że jeszcze wtedy nie wiedziałem czy się uda...

...we wtorek, czyli w dzień w którym nie mogłem skorzystać z żadnego sklepu, zająłem się sprawami drobniejszymi. Dokręciłem piasty swoim nowym i niemal nieużywanym kluczem dynamometrycznym, momentem 110Nm, zamontowałem zbiorniczek spryskiwacza, który zaraz po założeniu okazał się pęknięty w miejscu tzw. wsuwki, spakowałem felgi i opony do UNO siostry, którym miałem pojechać w środę na montaż, oraz zamontowałem odświeżoną kierownicę. Jej sprawie poświęciłem swego czasu ładnych parę postów. Wtedy wyciągnąłem ją z regału, wykończoną w jej skórzanej części. Sporo do życzenia pozostawiał jednak czarny lakier na ramionach. Tutaj przydała się czerwona włóknina, trochę taśmy malarskiej, papier toaletowy, trochę czarnego satynowego lakieru i doza cierpliwości. Metal przeszlifowałem i odtłuściłem. Resztę zamaskowałem taśmą a chwyt kierownicy owinąłem szarym papierem do d***. Po solidnym wyschnięciu, całość zmontowałem do również odświeżonej naby za pomocą nowych śrubek imbusowych, które wkręciłem na klej do gwintów...





...myślę, że kierownica zamontowana w aucie, doposażona w klakson z kapslem z poprzedniego koła sterowego Luisi, naprawdę wygląda dobrze. Może świeci się trochę bardziej niż bym chciał, ale efekt uratowania jej niewielkim kosztem opłacił się. To na razie musi wystarczyć - kiedyś ją obszyję...

 



... Ciąg Dalszy Nastąpi...

08 kwietnia 2012

Wielka Sobota...

Kto powiedział, że prezenta możemy robić sobie tylko z okazji grudniowych świąt. Jest Wielka Sobota a ja skoczyłem w dwa miejsca. Efekty ?..

...kupiłem sobie podobno genialny płyn chłodniczy marki Texaco. Wydłużona żywotność, niesamowita jakość - jezu chyba dochodzę :P

...w każdym razie olej tego amerykańskiego producenta sprawdzał się w mercu. Przedstawiciel koncernu z którym mam pewien układ mieszka trzy przecznice ode mnie. Prócz tej wygody robi mi dobrze, tfu, dobre ceny...





 ...wyjazd z domu w ten specyficzny dzień, w którym na ulicach nie ma praktycznie już ludzi, sygnalizatory mrugają leniwie w ciągu dnia na żółto, budki z kebabem zioną zimnem, przyniósł jeszcze jedną nowość na mym parapecie...

...okazało się, że w Białasie jeździłem na dwóch rożnych wkładkach gumowych przednich kielichów. Jedna chyba oryginalna cienka, wykonana z elastycznej gumy, druga prawie centymetr grubsza twarda jak John McClane...

...dzięki liście zamienników opracowanej przez Przemka zakup tego typu gumowego wkładu wyrównującego końcówkę zwoju w sprężynie przedniej nie stanowił problemu. Podleciałem dziś do InterCars'u i kupiłem "gumki" Topran. Marki podobno całkiem dobrej, dedykowanej na tył Seat'a, VW Golfa 2 i 3 i tego typu paździerzy. Numer katalogowy tego ustrojstwa to OE 1H0512149...




07 kwietnia 2012

cewki się poleruje...

Tak to jest jak się człowiek nie zna. Dobrze, że jest ten blog, bo moje błędy są zaraz wyłapywane przez znawców tematu...

...pomalowane cewki jak się okazało wyglądałyby owszem ładnie ale totalnie nie spełniałyby swojej roli. Nie bez znaczenia jest bowiem fakt, iż metalowa obudowa, dotyka cewek bezpośrednio a całość jest zmasowana z silnikiem i skrzynią biegów. Także efektem moich prac lakierniczych byłoby ich odizolowanie a to pewnie wpłynęłoby negatywnie np. na pracę silnika lub instalacji elektrycznej...

...teraz już wiem, dlaczego cewki się poleruje i ma to sens :D

...będąc tego świadomym wziąłem je ponownie na warsztat i przyznaję, że zajęły mi jakieś 3 godziny pracy. Po pierwsze musiałem zmyć lakier, po drugie przeszlifować je papierem 400, 800, 1200 a następnie przepolerować wstępnie Automaxem a wykończyć Autosolem. Nie byłem przekonany co do bling motywu pod maską, ale chcąc nie chcąc, był to jedyny sposób ich odświeżenia. Sam uchwyt, pomalowałem od zewnątrz farbą temperaturową na biało, ale tym razem ich wewnętrzna powierzchnia jest przeszlifowana do gołego metalu...




 ...po za tym założyłem dziś alternator wraz z paskiem klinowym Continental'a - Contitech. Jest on póki co napięty tylko wstępnie. Całe okablowanie zostawiłem na później...




...wysuszone już sprężyny tylne, przetarłem dziś delikatnie włókniną ścierną i pomalowałem na czarną satynę. Przyznaję trochę z oszczędności lakieru w wersji połysk. Przy dzisiejszej, całkiem dobrej pogodzie, zdążyły wyschnąć na dworze. Nie myśląc zbyt długo, zabudowałem je w wahacze wraz z amortyzatorami od Matiza, zakupionymi jeszcze do Reda. Są o jakieś 3 cm krótsze od serii i gdyby nie chora gleba jaką chce osiągnąć byłyby w sam raz...



06 kwietnia 2012

gówno jak nic...

Po zakupie Białego, skądinąd bardzo udanym, zrobiłem częściowo hamulce. Miedzy innymi wymieniłem tarcze oraz klocki. Pamiętam, że byłem bardzo dumny z zakupu marki Ferodo - Premier. Jednak jak się okazało przebieg około dwóch tysięcy kilometrów wywarł na nich przerażające piętno, dając mi tym samym podstawę do powiedzenia, że są totalną kupą...





...jak widać w ich strukturze doszło do wytworzenia się szczelin i czegoś w rodzaju rozstępów. Materiał zaczął się po za tym kruszyć. Gówno jak nic...

...nauczony doświadczeniem nie pakowałem tym razem tego szajsu a postanowiłem zainwestować w markę, na której nie zawiodłem się jeżdżąc Mercedesem. Za namową Wujka i przy jego pomocy zakupiłem klocki TRW...





...co ciekawe sama okładzina ma inną budowę. Granulat użyty do ich wytworzenia jest zupełnie inny. Przy nich Ferodo wyglądają jak prasowany miał węgla drzewnego z Bieszczad. Na uwagę zasługuje również fakt, iż powierzchni ciernej w klockach TRW jest nieco więcej...




 ...nowy zakup powędrował w zaciski. I mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że etap montażu i wymiany układu hamulcowego został ukończony...

...wczoraj na warsztat wziąłem również sprężyny tylne. Obciąłem im kolejne 3/4 zwoju, jak również nieco je odświeżyłem, bo parę lat użytkowania ich w Redzie wywarło na nich spore piętno. Teraz spokojnie schną aby docelowo iść w czerń......




11 marca 2012

tak to wygląda...

Wczorajszą, prześliczną pogodę wykorzystałem dwojako - szlifowałem i lakierowałem. Wziąłem się za wahacze dolne, które nie doczekały się malowania barankiem i pociągnięcia na czarny połysk. Aby je wykończyć potrzebny był drobny zabieg, którego nie chciało mi się przeprowadzać w temperaturach rzędu -15 stopni Celsjusza. W końcu jednak zdecydowałem się i z nimi zrobić porządek...

...wahacze same w sobie są w świetnym stanie. Pokryte są oryginalną czarną, fabryczną farbą i gdyby nie fakt, że nakurwiałem nimi  jeżdżąc po polskich, płaskich ja tafla szkła drogach, to już wcześniej były by skończone...







...wpadłem jednak na pomysł aby przywrócić je do stanu zbliżonego do pierwotnego a przy okazji delikatnie przystosować do własnych potrzeb. Przede wszystkim końcówki podklepałem żeby wyglądało to oryginalnie. Następnie ściąłem jeden brzeg wahacza po wewnętrznej stronie tak aby jego wysokość była identyczna ze stroną zewnętrzną. Zyskałem jakieś 3-4mm prześwitu. Dodatkowo by prześlizgiwać się po nierównościach zaokrągliłem końcówki...







 ...teraz pozostało tylko je wymyć, zmatowić i pokryć według wcześniej obranego schematu...

...wczorajszy dzień sprzyjał również lakierowaniu. Nie mówię o jakiś profi zabiegach, ale zwykłym pryśnięciu czegoś z puszki. Dlatego też zabrałem się za zreanimowałem sworzni. Węgierskie sworznie mają to do siebie, że raczej nie są wykonane w technologi NASA. Pryśnięte są byle jaką farbą, gumy mają zapięte na liche, zaginane blaszki...

...sworznie kulowe po kupnie Białego zostały przełożone z Reda. Wtedy dostał on nówki sztuki, niedługo przed jego zezłomowaniem. Pamiętnego lata przygotowywałem go do wyjazdu do Eisenach, a że temat upadł to zostawiłem sobie te tajle. Były jednak lekko skorodowane, obdarte z farby, całe upaćkane smarem miedzianym, a w trzech sztukach, blaszki utrzymujące gumy, mocno się poluzowały. Stąd padł pomysł solidnego ich zreanimowania...

...zacząłem od demontażu gum i konkretnego wymycia elementów w acetonie. Plusem tego zabiegu było to, że prócz oczyszczenia ich ze smaru, na marginesie w ilościach szczątkowych, zeszła również większość czarnej farby. Tak oczyszczone części wyszlifowałem do gołego metalu...





...następnie zamaskowałem miejsca, które chciałem pozostawić niepomalowane. Także gumy zostały oczyszczone ze smaru, a kuracja przesmarowania ich wazeliną techniczną poprawiła ich elastyczność...





...sworznie wylakierowałem najpierw podkładem antykorozyjnym, a następnie prysnąłem na czarny połysk. Po zdjęciu papierowej taśmy nałożyłem solidną, acz nieprzesadzoną ilość smaru grafitowego z dodatkiem oleju MOTUL. Dodałem go tak aby rzadsza konsystencja lepiej smarowała przegub kulowy. Gumy od dołu ściągnięte są opaskami metalowymi NORMA, a od góry złapane opaską plastikową. Testy wykazały, że to rozwiązanie powinno się sprawdzić...







...jestem bardzo zadowolony z efektu finalnego. Nie wiem ile posłużą, może za jakiś czas będzie trzeba je znowu przejrzeć. W każdym razie zawsze jestem szczęśliwy z pracy jaką wykonam własnoręcznie. Samo robienie auta genialnie mnie wycisza i nastawia pozytywnie do życia...

...tak to wygląda...