Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gleba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gleba. Pokaż wszystkie posty

25 kwietnia 2013

wystawanie rantu...

Na uczelni popieprzyli mi zupełnie plan zajęć, dodając nowe przedmioty, a co za tym idzie dodatkowe wykłady. W tygodniu nie mam praktycznie czasu nawet na pracę, a co dopiero na Białasa. Jedynym wolnym dniem jest poniedziałek...

...właśnie na początku tego, mijającego już tygodnia, wziąłem się za dalsze prace. Zależało mi głównie na przymiarce felgi wraz z dystansem z tyłu, aby sprawdzić czy na pewno wszystko będzie tak jak być powinno...

...już na wstępie okazało się, że po przykręceniu redukcji, nie mogę założyć alusa, z powodu zbyt długich szpilek. Nie chcąc skrócić ich zbyt mocno, robiłem to metodą prób i błędów. Skracałem, mierzyłem, ponownie ucinałem i znowu miarkowałem ich długość. Robota była żmudna i delikatna. Wywaliłem na nie swego czasu sporą monetę i nie miałem zamiaru tego spieprzyć. Doszedłem do takiego ustawienia, że szpilki dają mi możliwość zamontowania dystansu 12mm w razie gdybym jeszcze kiedyś chciał zamontować poszerzaną stal...

...o to efekty montażu RSL'a z tyłu. Fotki trochę przerysowują wystawanie rantu po za obrys, ale dadzą Wam pewien pogląd...









 ...frontu chwilowo nie mam jak zmierzyć, z powodu rozłożonego przedniego zawiasu. Jednak i to już niedługo będzie gotowe, ponieważ oddałem wreszcie sprężyny do zakucia. Dobra - przyznaję się, trochę je jeszcze przyciąłem :D




...W tej chwili są już gotowe i prawdopodobnie dzisiaj je odbiorę. Przede mną dwa czy trzy dni wolnego od szkoły, więc możliwe, że zostaną one odpowiednio wykorzystane. Szczegóły już wkrótce moi mili...


19 marca 2012

od słowa do słowa...

Pomiary gleby jakie prowadziłem jeszcze rok temu, skłoniły mnie do zastanowienia się nad poszerzeniem tyłu, pomimo tego, iż chcę upchnąć tam 8 cali czystej stali. Pomysły były dwa. Dystans od 1.3 który rozbudowuje dupcię o całe 30mm lub dystans przelotowy montowany okazjonalnie w miarę potrzeb, dotoczony na odpowiadający mi wymiar. I tak zacząłem poszukiwania dłuższych szpilek. Całkiem niepotrzebnie zakupiłem najpierw szpilki od jakiegoś Huinday'a. Wymiary zgadzały się, po za średnicą radełka, które było mniejsze o 0,3 mm. Początkowo chciałem kombinować coś z zamontowaniem ich na teflon a następnie zafiksowaniem do piasty. Jednak od słowa do słowa, okazało się, że podobnego rozwiązania poszukiwał Przemek i podpowiedział mi co i od kogo mam brać...

...nie dość, że wymiar jest fabrycznie zgodny z oryginałem, to ich długość pozwala dowolnie traktować temat dystansów. Parę dni temu przyszedł komplet szpilek ze sklepu GitCar.pl...

...towar pochodzi z Mitsubishi Lancer'a...





 ...zobaczcie sami jak kształtują się rozmiary śrub na podstawie poglądowej fotki...

...od prawej do lewej w kolejności: szpilka Wartburga przedniego koła, tylnego koła, szpilka od Hyundai'a, szpilka od Lancer'a. Ostatnia fotografia to zwymiarowana śruba od Mitsubishi, którą nabiję na tył. Natomiast komplet, na który straciłem bezsensownie hajs legitymuje się radełkiem 14mm, a długość powierzchni gwintowanej jaką posiada to 48mm...





...dlaczego dystans przelotowy a nie rozwiązanie fabryczne wywodzące się z modelu 1.3 ? Otóż dystans montowany na piastę jest rozwiązaniem instalowanym na stałe, po drugie po założeniu mogłoby okazać się, że 30mm to już lekka przesada. Należałoby więc odpowiednio stoczyć ten element. Zaletą dystansu nakładanego od zewnątrz jest opcja zdjęcia go np. na dojazd do zlotu tak aby nie zwiększał on negatywu a co za tym idzie nie niszczył opon, po drugie stwarza opcję zrobienia plastra bardzo hardcorowego do jazdy po mieście lub zakładania go na specjalne okazje. A tak z kołem wystającym na stałe po za obrys, szczułbym wrażliwych na doznania wizualne germańskich stróżów prawa...

11 marca 2012

tak to wygląda...

Wczorajszą, prześliczną pogodę wykorzystałem dwojako - szlifowałem i lakierowałem. Wziąłem się za wahacze dolne, które nie doczekały się malowania barankiem i pociągnięcia na czarny połysk. Aby je wykończyć potrzebny był drobny zabieg, którego nie chciało mi się przeprowadzać w temperaturach rzędu -15 stopni Celsjusza. W końcu jednak zdecydowałem się i z nimi zrobić porządek...

...wahacze same w sobie są w świetnym stanie. Pokryte są oryginalną czarną, fabryczną farbą i gdyby nie fakt, że nakurwiałem nimi  jeżdżąc po polskich, płaskich ja tafla szkła drogach, to już wcześniej były by skończone...







...wpadłem jednak na pomysł aby przywrócić je do stanu zbliżonego do pierwotnego a przy okazji delikatnie przystosować do własnych potrzeb. Przede wszystkim końcówki podklepałem żeby wyglądało to oryginalnie. Następnie ściąłem jeden brzeg wahacza po wewnętrznej stronie tak aby jego wysokość była identyczna ze stroną zewnętrzną. Zyskałem jakieś 3-4mm prześwitu. Dodatkowo by prześlizgiwać się po nierównościach zaokrągliłem końcówki...







 ...teraz pozostało tylko je wymyć, zmatowić i pokryć według wcześniej obranego schematu...

...wczorajszy dzień sprzyjał również lakierowaniu. Nie mówię o jakiś profi zabiegach, ale zwykłym pryśnięciu czegoś z puszki. Dlatego też zabrałem się za zreanimowałem sworzni. Węgierskie sworznie mają to do siebie, że raczej nie są wykonane w technologi NASA. Pryśnięte są byle jaką farbą, gumy mają zapięte na liche, zaginane blaszki...

...sworznie kulowe po kupnie Białego zostały przełożone z Reda. Wtedy dostał on nówki sztuki, niedługo przed jego zezłomowaniem. Pamiętnego lata przygotowywałem go do wyjazdu do Eisenach, a że temat upadł to zostawiłem sobie te tajle. Były jednak lekko skorodowane, obdarte z farby, całe upaćkane smarem miedzianym, a w trzech sztukach, blaszki utrzymujące gumy, mocno się poluzowały. Stąd padł pomysł solidnego ich zreanimowania...

...zacząłem od demontażu gum i konkretnego wymycia elementów w acetonie. Plusem tego zabiegu było to, że prócz oczyszczenia ich ze smaru, na marginesie w ilościach szczątkowych, zeszła również większość czarnej farby. Tak oczyszczone części wyszlifowałem do gołego metalu...





...następnie zamaskowałem miejsca, które chciałem pozostawić niepomalowane. Także gumy zostały oczyszczone ze smaru, a kuracja przesmarowania ich wazeliną techniczną poprawiła ich elastyczność...





...sworznie wylakierowałem najpierw podkładem antykorozyjnym, a następnie prysnąłem na czarny połysk. Po zdjęciu papierowej taśmy nałożyłem solidną, acz nieprzesadzoną ilość smaru grafitowego z dodatkiem oleju MOTUL. Dodałem go tak aby rzadsza konsystencja lepiej smarowała przegub kulowy. Gumy od dołu ściągnięte są opaskami metalowymi NORMA, a od góry złapane opaską plastikową. Testy wykazały, że to rozwiązanie powinno się sprawdzić...







...jestem bardzo zadowolony z efektu finalnego. Nie wiem ile posłużą, może za jakiś czas będzie trzeba je znowu przejrzeć. W każdym razie zawsze jestem szczęśliwy z pracy jaką wykonam własnoręcznie. Samo robienie auta genialnie mnie wycisza i nastawia pozytywnie do życia...

...tak to wygląda...




27 stycznia 2012

jest plastycznym tworzywem...

Za dziesięć godzin śmigam na działkę. Powód jest prosty - mam czas i chęci...

...ostatni raz robiłem auto w sobotę, czyli sześć dni temu, ale też były powody...

...nie zrobiłem wtedy tak dużo jakbym chciał. Mimo wszystko jest to zawsze jakiś progres. Przede wszystkim zająłem się korozją na obu błotnikach. Po zeskrobaniu starej konserwacji o czym już pisałem, dokładnie wymyłem elementy benzyna ekstrakcyjną. Potem szlifierką kątową i szczotką drucianą usunąłem całą korozję, próbując wgryźć się w nią najdogłębniej jak potrafiłem...

...nie mając nic do stracenia, ponieważ błotniki prócz oryginalnego lakieru, który i tak będzie jakoś podmalowany, nie przedstawiają wielkiej wartości, zacząłem zabawę z zaklepywaniem rantów nadkoli. Domyślacie się pewnie po co...





...była to ciekawa wprawka robót blacharskich. Nie powiem bo jest to bardzo fajne uczucie. Kształtować blachę, widzieć jak się gnie pod wpływem delikatnych uderzeń młotka blacharskiego, widzieć jak się poddaje, jakim jest plastycznym tworzywem. Naddaje się,wygina, zmienia strukturę, nagrzewa, przybiera kształt jaki pragniemy nadać temu zimnemu kawałkowi stali...

...tak przygotowane elementy, ponownie odpyliłem, przemyłem i pokryłem inhibitorem korozji w postaci preparatu o nazwie Brunox. Wujek używał Wurtha, i możliwe, że ma on tą lepszą właściwość, iż jest rzadki, co za tym idzie, dokładniej wnika w zgorzeliny rdzy. Niemniej jednak, ja miałem wśród licznych preparatów, taki właśnie Szwajcarski środek antykorozyjny. Pokryłem nim dokładnie, bez pośpiechu wszystkie zainfekowane miejsca oraz te odsłonięte do gołej blachy...








...lewy błotnik niestety, prócz korozji wykazywał jeszcze jedną przypadłość, którą postanowiłem zlikwidować przy okazji demontażu. Poprzedni właściciel, cofając autem, musiał źle wyliczyć ilość potrzebnego miejsca do zaparkowania i zagniótł sam dół elementu. Tym razem również zabawiłem się w domorosłego blacharza i go podprostowałem. Prócz paru delikatnych przeklepań blachy na drugą stronę, wydaję mi się, że wyszło to całkiem sympatycznie...








...a tak prezentuje się jeden z zaklepanych i już zapodkładowanych wstępnie, rantów...




21 lipca 2011

całkiem fajne szoty...

Gwoli wyjaśnień, to wycięty fragment ramy, nie jest elementem konstrukcyjnym i nie przenosi żadnych obciążeń. Przez to, że służy on także jako uchwyt przewodów hamulcowych musiał zostać choć w szczątkowej formie...


...dziś prócz mycia wziąłem się za kolejną przeróbkę ramy. Puryści powiedzą - "aha, a zarzekał się, że auto będzie mogło zawsze wrócić do serii, że nie przeprowadzi modyfikacji nieodwracalnych". Jebać to...

...przy glebie totalnej zmuszony byłem usunąć gumowe odbojniki a do ich metalowych gniazd brakowało może ze 2cm. Dlatego mając w tym roku auto na kobyłkach padł pomysł, żeby gniazda skrócić i przespawać wyżej. Tak wyglądały...



...Ściąłem je maksymalnie wysoko. Aby cięcie było równoległe do osi poziomej, okleiłem rurkę papierową taśmą. Cięcie wyszło dobrze a przede wszystkim równo po obu stronach. Gniazda skróciłem o 4cm...




...od gniazd odciąłem talerzyki...


...zeszlifowałem farbę, umyłem z zanieczyszczeń i pospawałem...



...gdyby nie kiepski dostęp i brak możliwości zastosowania maski samościemniającej, spawy były by chyba ładniejsze. Mimo tego, lipy nie ma, wtopiło się ładnie i nie wyszły żadne smarki tylko całkiem fajne szoty...

...zafiksowane miejsca posmarowałem pastą na spawy Bolla, maskując w ten sposób przeróbkę. Po zamalowaniu nic nie będzie się rzucało w oczy. Nowo powstałe odbojniki są takiej samej długości. Jeśli auto będzie niebezpiecznie blisko gum, będzie je można jeszcze skrócić wedle potrzeb...