20 sierpnia 2022

popadanie w doomscrolling...

     Przejeżdżając nocą, zawsze patrzyłem na te wysoko zawieszone punkty świetlne. Zastanawiałem się jak tam żyje się ludziom. Dziś tylko wyglądam z okna na poziom ulicy i patrzę na te szybko poruszające się łuny światła myśląc jak minął dzień temu taksówkarzowi, Przyznam, że nawet trochę mi tego brakuje. Bycia sobie szefem, kontaktu z ludźmi i słuchania ich historii i tej nieprzewidywalności dnia. Choć z drugiej strony gdybym tam został nie wyprostowałbym swojego życia i nie doszedł do tego co osiągnąłem...

...Babcia Ziuteczka na samym początku zeszłego roku została zabrana do rodziców. W wieku 90 lat potrzeba już zewnętrznego oka dbającego o przyjmowanie leków, przygotowanie posiłków, robienie zakupów i wiele innych drobiazgów. Już w lutym padł pomysł aby mieszkanie wyremontować do stanu aktualnie panujących standardów...









...to co można było zrobić we własnym zakresie, wykonaliśmy sami. Przez kilka tygodni dojeżdżałem po pracy skuwać płytki, rwać zabetonowane ościeżnice, wiercić dziesiątki puszek w tym jebanym żelbecie, robić bruzdy i czyścić ściany z wieloletnich warstw różnych farb emulsyjnych. W weekendy kładliśmy z Anetą od nowa miedzianą instalację elektryczną, wywoziliśmy gruz i pozostałości mebli...



















...dopiero gdy wszystko było zdemolowane, wyniesione, usunięte, wyburzone, wtargane na 5 piętro przy czasowo remontowanej windzie, na plac boju wpadła ekipa budowlana. Tutaj muszę głęboko ukłonić się Andrzejowi, bratu Anety, gdyż zupełnie po kosztach przed ponad 6 tygodni z kilkoma przerwami pracował nad naszymi 44 metrami kwadratowymi szczęścia...






















...dzisiaj stwierdzam, że pomimo, iż to wieżowiec i ten swego rodzaju chów klatkowy ma wiele wad, to mieszka mi się tam całkiem dobrze. Jest więcej czasu na przemyślenia i działania, na które jeszcze niedawno bym się nie zdecydował...

...otóż dokładnie 17 lipca, w moje 40 urodziny usunąłem się z Facebooka. Nie był to impuls, a przemyślana decyzja dojrzałego gościa, który przeżył już większą część swojego życia. Doszedłem bowiem do wniosku, że przyglądanie się życiu innych i popadanie w doomscrolling, totalnie nie wnosi nic do mojego. Natomiast posiadanie setek znajomych i tak jest fikcją, bo na co dzień praktycznie nikt nie utrzymuje ze mną kontaktu, więc po co się łudzić, że jest inaczej...

...i tak dzięki temu wróciłem do czytania książek i prowadzenia tego bloga. Mam również czas na jeszcze jedną kwestię, którą zawsze odkładałem na później - zabudowę audio w Białasie.

29 marca 2021

jest sztos...

      Górę miałem już pomalowaną i spasowaną. Pozostało przenieść tablicę rejestracyjną. Oświetlenia blachy nie szukałem zbyt długo. Wpadło mi w oko coś skromnego, LEDowego, a za razem bardzo funkcjonalnego. Wraz z nią w komplecie wziąłem jeszcze plastikową ramkę...





...po usunięciu osłony łańcucha upiekłem dwa kebsy na jednym ogniu. Zyskałem otwór na przykręcenie uchwytu rejestracji, a także zyskałem całkiem zgrabne ramię nowego mocowania tablicy rejestracyjnej...












...wystarczyło je tylko sprawnie wyciąć...







...zostało tylko wszystko ze sobą zmontować. Tutaj wyciągnąłem ze swoich zbiorów, trzymane od lat blaszki InPost. Grube, zaokrąglone, ocynkowane. Idealnie wkleiły się w mój pomysł. Aby porządnie usztywnić tworzoną podkładkę tablicy rejestracyjnej, zrobiłem swego rodzaju kanapkę dając blaszki z obu stron...






...myślę, że jest sztos...








...jedną z ostatnich kwestii jaka drażniła mnie w tym całym chrom looku był korek wlewu paliwa. Nie wiem ile wytrzyma malowany z "butli szprajowej", ale przynajmniej nie razi już tym cygańskim srebrem...









...przyznam, że kiedy realizowałem jeden po drugim pomysły na transformację typowego salonowca na motocykl posiadający pewne indywidualne smaczki, nadal nie miałem pojęcia jaką tylną lampę zastosować. Próbowałem nawet przymierzyć coś w klimatach DDR, ale rozmiar okazał się zbyt przytłaczający...





...nie widząc niczego ciekawego na Allegro, eBayu, AliExpress czy rodzimych sklepach motocyklowych zainstalowałem sobie Pinterest aby szukać inspiracji. Niestety gówno tam znalazłem. Były to ledowe paski totalnie nie pasujące do stylistyki, albo światełka z podświetleniem tablicy rejestracyjnej. W końcu zacząłem działać metodycznie. Pomyślałem - jeśli styl Cafe Racer wywodzi się z wielkiej Brytanii to trzeba drążyć marki angielskich maszyn i wtedy wpadłem na pomysł, że może nie tylko wśród motocykli. Jaguar, MG, Mini, Aston, Sunbeam, Rover, Austin, Morris, Landrover. Wszystkie te nazwy wbijałem w Allegro z uporem godnym psychopaty. Lampa, lampa tylna, lampa stop, tylna pozycja, lampa pozycyjna wraz z dziesiątkami konfiguracji, przez grube godziny siedzenia na fotelu i scrollowania. Jedne za małe, drugie za duże, zbyt drogie, bez homologacji, niedostosowane do żarówki dwuwłóknowej. A jednak trud się opłacił, ponieważ w końcu znalazłem coś interesującego...








... homologowana prosta, klasyczna lampka o idealnym kształcie i rozmiarze. Prawdziwe Brytyjskie proweniencje wprost od Landrovera Defendera...









...mam wrażenie, że wraz ze zwężeniem kierunków, wyszło dość spójnie i estetycznie...


Ciąg Dalszy Nastąpi...